Tak, tak - to ZNOWU ja. Niestety - zaczęliście czytać tegoż bloga więc musicie się dostosować. Na początek kilka informacji. Dwie bardzo (jak dla mnie) dobre, a jedna... powiedzmy że średnio, ale dostosować się trza. Po pierwsze i chyba najważniejsze - pewna urocza osóbka się mną zainteresowała celem nawiązania bliższej 'znajomości'. Innymi słowy - mam dziewczynę. A to już jest osiągnięcie, jak na mnie, nie lada, ponieważ po tym jak rozszedłem się z ową, o której... nie chcę się wypowiadać, zacząłem myśleć że już raczej nikogo sobie nie znajdę. A tu proszę. Pojawiła się nam (a raczej mi) Beatka na horyzoncie. Jak to Myslovitz bodajże śpiewał 'Zabrałaś mi książkę z drogą w tytule i już zauważam zmiany, w postępowaniu i ciele moim - jestem zakłopotany (...)'. Ja też zauważam pewne zmiany, i też czuję się nieco zakłopotany, ale mam nadzieję że będzie ok.
Sprawa druga - dostałem wypłatę i jest o 200 lepiej niż miesiąc temu, ale wydatków więcej... nienawidzę tego. Pozostaję z nadzieją że jak pokupuję wszystko czego mi trzeba coś jeszcze zostanie z mej nędznej wypłaty okupionej własną katorżniczą pracą i krwią. a tu trza sobie ciuchy kupić, bilet, coś tam jeszcze i pieniądze się rozchodzą. świetnie - teraz nie widzę co piszę bo mi tabelka przestała działać, więc z góry przepraszam za powstałe błędy. sprawa trzecia (i... powiedzmy... dobra - nie mówmy) - zostałem chrzestnym. Wiadomo - zaraz pojawią się stwierdzenia 'TY? chrzestnym? Wolne żarty! Nie nadajesz się.', ale jak wiadomo - dzieciom się nie odmawia. Zobaczymy jak to będzie. Póki co w niedzielę muszę wskoczyć w garniaczek i iść do kościoła. Ze spraw bieżących to tyle. Wracamy do stałego kącika występującego na Blusiowym Blogu Marudzeniowym, a mianowicie - mohery w komunikacji miejskiej. Kiedyś ten kącik zmieni się na coś innego, ale w chwili obecnej to jest problem palący. Ad rem - jechałem wczoraj do roboty i raz że w autobusie moherowo, to jeszcze jakaś grupa bachorów z zerówki... no może 1 klasy podstawówki wsiadła. Ja rozumiem - jadą gdzieś na wycieczkę, ale czy to cholerstwo musi się tak drzeć? myślałem że mnie szlag tam jasny trafi. Z drugiej strony babcie nie lepsze. Same stoją gdy ich zakupy leżą na siedzeniu. Bo im się siatki zmęczyły. no kurwa mać. Chyba nawet przepis jeden taki jest, który mówi że nie wolno trzymać bagażu (żadnego) na miejscu przeznaczonym do siedzenia. Ale oczywiście moherowi nie udowodnisz bo on 'od 60 lat jeździ autobusami i o takim przepisie nie słyszał. On zna tylko przepis na zupkę z rydzyków.' Cóż zrobić. Ja wiem że za ich czasów było inaczej, ale do cholery jasnej mieszkamy w polsce w XXI wieku. w Hiszpanii to jest świetnie widoczne - płacisz za bilet - masz miejsce. A jak ustąpisz miejsca starszemu to Cię jeszcze wyklnie że uważasz go za starego i zniedołęzniałego starca który nawet 5 minut nie może postać. I to mi się podoba. Jeśli jeszcze jakieś sugestie macie co mogłoby się pojawić po cyklu 'mohery w autobusie' to śmiało piszcie. Tymczasem pożegnam się z szanownymi Bojownikami i do następnego razu


dzisiejszą notkę sponsorują
Beatka
Lien (jak zwykle)
oraz
ludzie który przesyłają mi pieniądze za pracę
Blu
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

O tym i owym, ale w praktyce o niczym

poniedziałek, 7.czerwca.2010, 23:26
Pierwsza sprawa - jak już mówiłem - notki pojawiać się będą nieregularnie i dość chaotycznie. Takie też będą jeśli chodzi o zawartość. Nigdy jakoś nie lubiłem przesadnego porządku. Sprawa druga - zbliżają się wakacje, więc wpisy mogą się przez czas jakiś nie pojawiać, a jeśli już to... powiedzmy - rzadziej niż dotychczas (mimo że to dopiero trzeci). Sprawa trzecia, dotycząca trzeciości wpisu obecnego. No właśnie - to już (dopiero?) trzeci raz Blusiu wita was. Notka jak zwykle o wszystkim i o niczym.
Dzisiaj na przykład do kumpla idąc (sam zainteresowany wie że o niego chodzi... o ile czyta czasem) zostałem zaczepiony przez kobiecinę posuniętą w leciach nieco. Rozmowa nieco dziwna jak na realia w których żyję (a żyję nierzadko we własnym świecie). Otóż co następuje (jeszcze odnośnie rozmów przytaczanych - w przyszłości już nie będę robił na początku [J]a a samo [J] - potraficie to zapamiętać?)
[B]abinka: Proszę powiedzieć - która jest godzina?
[J]a: Godzina jest w tej chwili... *szybkie spojrzenie na zegarek* dwadzieścia po drugiej
[B]: A to jest czas środkowoeuropejski?
[J]: No... wydaje mi się że tak... w końcu w Polsce mieszkamy prawda?
[B]: I dobrze się panu wydaje! Dziękuję bardzo! :)
No i powiedzcież mi drodzy bojownicy-czytelnicy cóż w takich sytuacjach robić? Bo co ja do kurwy jestem? Zegarynka publiczna? Jakiś zegar z uwzględnieniem strefy czasowej? No litości - ja sam nie mam pojęcia jaka jest różnica między czasem letnim a zimowym, a ta mi o strefę czasową woła no!
Odnośnie wrocławskich wiadomości drogowych - otworzyli mi Świeradowską (kto wie ten wie, kto nie wie niech lepiej nie wnika gdzie to). Po ponad roku użerania się oto jest. Bez sygnalizacji, ani obiecanego Tramwaju Plus, ale da się (względnie) normalnie przejechać. I nawet zmienili rozkłady autobusowe! A skoro już przy autobusach jesteśmy to przypomniała mi się historyjka pewna z czasów związku z pewną osobą (którą... moooże kiedyś wspomnę, ale raczej niezbyt miło).
Otóż jechałem do niej do szkoły (Liceum nr III im. Adama Mickiewicza we Wrocławiu kończyła - punkt dla tych którzy kojarzą) i sytuacja taka - środek zimy, jadę kulturalnie autobusem linii K, a tu koło Rynku wsiada pinkbejbas z kurtką (i wszystkim co pod nią) kończącą się nieco poniżej piersi, a spodnie zaczynają się dużo poniżej pasa (nazwa wzięła się z czasów kiedy to RoOsH był na topie, a każda szanująca się tępa laska musiała być SwEeT i rOoShOfFa - bo Róż to nie tylko kolor, ale także stan umysłu... coś jak Białe Kozaczki). I tak autobus przejechał kawałek (dosłownie, bo większość czasu stał w korku - normalka we Wrocławiu), gdy nagle na cały autobus rozlega się dźwięk dzwonka pokroju Kalwi & Remi - Explosion (czego nie trawię mimo pewnego zakładu którego dokonałem z koleżanką). W każdym razie był to szał i w ogóle utwór roku, który wszyscy muszą usłyszeć. Panienka "szuka" telefonu po całej torebce (gdzie ja po kilku pierwszych dźwiękach byłem w stanie stwierdzić że jest w bocznej kieszonce) i oczywiście nie znajduje. Telefon przestaje dzwonić, panienka zaczyna chować rzeczy do tej torebki, gdy po chwili znowu dzwoni telefon. Po chwili panienka zlokalizowała ów wytwór cywilizacji teleinformatycznej i nie spiesząc się (żeby wszyscy usłyszeli jeszcze raz dzwonek) odbiera i taka oto rozmowa (a raczej jej część) dobiega mych uszu:
"no cześć kochanie! (czyli chyba jej facet) No... Tak! No już do domku jadę! No! No tak, ale wiesz - trochę mi zimno!" w tym momencie z trudem powtrzymałem śmiech i cisnące się na usta słowa "Nie ubieraj się jak kurwa a będzie Ci cieplej". Bo kurwa idzie z odsłoniętymi plecami i brzuchem, szron niemal pokrywa jej skórę, a ta że jej zimno. Eureka! W Polsce mamy chłodne zimy! Niesamowite! Toż to skandal żeby w zimie było -20°C nieprawdaż?
Kolejną sprawą o którą chciałem zahaczyć są po raz kolejny wierne radiosłuchaczki. Wsiada taka do autobusu i staje nad Wami kiedy Wy sobie siedzicie i mroczniejecie czy obmyślacie plany przejęcia władzy nad światem czy tam cholera jedna wie co robicie, w każdym razie stoi nad wami i dyszy. Na wszelkie propozycje odstąpienia miejsca mówi 'Nie, nie - ja tylko jeden przystanek' czy 'Ja zaraz wysiadam'. Ale na tych zapewnieniach się kończy. niejednokrotnie miałem taką sytuację że stała i dyszała, propozycję odrzuciła, a gdy ja wysiadałem (a do pętli jeszcze dość spory kawałek był) ta dalej była w autobusie. No moment! Czy 'zaraz' = 'na końcu trasy' czy mi się tak tylko wydaje?
Hm... trochę się rozpisałem, a nie miałem takiego zamiaru. Tak więc pożegnam was Bojownicy kochani i do przeczytania kiedyś.
Blu
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Notka druga i chyba nie ostatnia

czwartek, 27.maja.2010, 00:19
Owszem - czas na drugą notkę. Dlaczego tak nagle jedna po drugiej? Otóż zdarzyło się kilka rzeczy które są warte opisania. Rzecz pierwsza - dostałem pierwszą w życiu wypłatę. Śmieszne są to pieniądze, ale jak na pierwszą wypłatę to (moim zdaniem) nie jest źle. Ale nie myślcie że zaraz zacznę wszystkim stawiać piwo, bo tak nie będzie. Mam po prostu trochę wydatków - jak się z nimi uporam i zostanie coś kasy to pomyślimy. Sprawa druga - ogólnopolski Dzień Matki. Owszem - jestem aspołeczny, awykonalny, absurdalnie głupi, ale jakiś szacunek do własnej rodzicielki mam. Otóż z braćmi (w ilości dwóch) kupiliśmy rodzicielce Kijki do tzw. Nordic Walking. Mamusia bardzo się ucieszyła... No w końcu ma już swoje lata (w ilości 15×2^2) więc trochę ruchu może jej pomóc. ale z drugiej strony śmiesznym jest fakt iż wzięli kijki narciarskie, wstawili możliwość regulacji, zmienili nazwę i już sprzedają... I to się staje coraz bardziej popularne! No ale w końcu czegóż to się nie robi dla pieniędzy. Ostatnią rzeczą, jaką chciałem dzisiaj poruszyć... A właściwie ostatnimi osobami. Bo będzie to część z cyklu 'MARUDZENIE', a konkretnie 'MARUDZENIE NA LUDZI'. Otóż dziwi mnie... Wręcz niepojętym jest dla mnie fakt przemierzanie przez starowinki całego miasta we wczesnych godzinach porannych. Kiedy chodziłem do liceum i lekcje miałem na 7:30... Tak - pogańska godzina. w cywilizowanych krajach lekcje zaczynają się o 9:30 i co prawda trwają do 17:00, ale nie ma zadań domowych... O czym to ja... Aha - kiedy jechałem na tą wczesnoporanną godzinę do szkoły autobusem (najczęściej linii 136) cały ów środek transportu był zawalony głównie osobnikami płci żeńskiej w wieku powyżej lat 60. Gdzie one do cholery jasnej jadą tak wcześnie? Do kościoła? bez sensu bo 200 metrów od przystanku początkowego jest kościół. Do sklepu? Też bez sensu - przecież mogą to zrobić później. Cmentarz też nie zając i zmarły nagle nie powstanie z grobu i nie pójdzie na spacer. Przynajmniej w moim mniemaniu - przepraszam jeśli kogoś uraziłem. I drugą rzeczą na którą chcę pomarudzić są te właśnie osobniczki które to, niby nie mają siły żeby ustać na nogach, ale kiedy tylko zobaczą wolne miejsce w autobusie włącza im się nadludzka siła i prędkość osiemnastokołowego tira. Skąd u nich taka zmiana? Kolejną sprawą są babinki które stoją nad Tobą i dyszą na Ciebie, lub wręcz wprost zwracają uwagę że chciałyby usiąść, gdzie wokół pełno wolnych miejsc... Przypomniała mi się historia opowiedziana przez [K]oleżankę w której to taka [B]abinka do niej pretensje miała:
[B]: Dziewczynko wstań!
[K]: A to dlaczego?
[B]: bo zajęłaś moje miejsce!
[K]: *wielkie zdziwienie* Jak to? jest jakoś oznaczone? Opisane? Zapłaciła pani za nie?
[B]: Nie, ale to jest moje miejsce!
[K]: Moje bardziej bo zapłaciłam za bilet. A w ogóle w autobusie jest pełno wolnych miejsc - dlaczego akurat to?
[B]: bo jest moje!

no tak... i rozmawiaj tu kurwa mać z taką. Bo (cytując film pewien) 'Moja jest tylko racja i to święta racja. A nawet jeśli jest Twoja, to moja racja jest mojsza niż Twojsza, bo moja racja jest racja najmojsza.'
Dobra, Dobra - kończę już przynudzanie, a do tego tematu wrócimy bo jak to było w pewnym dowcipie
'-No panie kolego - leje pan wodę
- Ale panie profesorze - cóż zrobić skoro temat jak rzeka?'
ten temat też jest jak rzeka, a mam porównanie z kilkoma innymi krajami, - jak kiedyś przypomnicie to wrócimy, a tymczasem żegnam Bojownictwo.

Dzisiejszą notkę sponsorują:
- Moja mamusia - bez niej nie byłoby mnie, a tym samym bloga i notki
- Lien - ona to będzie chyba sponsorem każdej notki
a także Aga vel. Black Vendetta, którą z tego miejsca mego chciałem przeprosić... ona już wie za co i mam nadzieję że mi wybaczy.
trzymcie się wszyscy.
Blu
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Zacząć jakoś trzeba...

poniedziałek, 24.maja.2010, 15:22
A jak wiadomo - początki zawsze są najtrudniejsze. Czy to w pracy, czy w szkole, czy nawet w związku (że prawda znajdujemy sobie dziewczynę/chłopaka), nie zawsze wiemy od czego zacząć. Zacznijmy więc może od zasad - żadnych dzieci Neo, żadnego RoOsHoO z trzema rolkami tapety na twarzy, gdzie odbijające się w czaszce echo kruszy delikwentce zęby, żadnych eloziomów, ludzie nierozsądni, głupi, niepoważni też nie są mile widziani. No chyba że ten brak powagi czy rozsądku mieści się jeszcze w granicach dobrego smaku i akceptacji społeczeństwa. Można bowiem być (jak to się modnie ostatnio mówi) hardkorem, ale w granicach rozsądku, ale można także być zwykłym idiotą. Aha - komentarze osób piszących w stylu 'ale weś siem nje czepjaj bo ja mam dyzlekcje (lub cokolwiek innego)' także będą automatycznie usuwane. bo co to za filozofia wziąć kurwa słownik i sprawdzić jak się pisze (już nie powiem 'wymawia' bo z odczytem zapisu fonetycznego nawet ja mam problemy... szczególnie przy fonetyce słowiańskiej) dane słowo. Wracając do zasad - jak było przed chwilą widać - mogą pojawić się czasem przekleństwa... Szczególnie kiedy będę na coś zły, zdesperowany, bezsilny.... No cokolwiek jeszcze tam sobie wstawicie. I żeby nie było komentarzy że 'No wczoraj napisałeś, przedwczoraj napisałeś, a dzisiaj już nie napisałeś' czy 'No poprzednia notka była taka pouczająca i chwytająca za serce, a ta jest głupia i w ogóle nie trzyma się kupy' - mówię wszem i wobec - nie wiem kiedy będą pojawiać się notki. Prawdopodobnie wtedy kiedy wydarzy się coś (moim zdaniem) wartego mojej uwagi, notki natomiast nie zawsze będą mądre i pouczające. Będzie też tak że notka będzie głupia. To ma być blog o wszystkim i o niczym.
Na tym chyba skończę i pożegnam się z Bojownictwem szanownym.
Miłego dnia i zapraszam ponownie.


Aha - byłbym zapomniał
Dzisiejszą notkę sponsorują:
- Atom - założyciel i redaktor naczelny radia RDL.fm (link po lewej jest)
- cała ekipa tegoż właśnie radia która to inspiruje do przemyśleń
Głównym sponsorem notki, oraz bloga natomiast jest:
- Lien - bez niej byłoby gówno, a nie blog, a której stronki znajdują się w linkach - naprawdę warto poczytać!
Dzięki wam za wszystko.
Blu
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:






| Lay&html by| Lien Smoczyca



Archiwum

2010
maj (2)
czerwiec (2)




L i n k i

sznurki
Radio w rockowo-metalowym klimacie grające 24/7
Smokowy Blog Lienowy - opowiadanie autorstwa Lien
Marudzeniowy Blog Lienowy - blog w którym Lien opisuje paradoksy codziennego życia w Polsce, ale nie tylko.

Mój Profil

Podlinkuj

Dodaj do ulubionych

brak kategorii (4)
wszystkie (4)